20.04.2008

Masa Turystyczna - Gołąb - Muzeum Rowerów Nietypowych

Jak było?
Mokro. Po raz kolejny mogłem się jednak przekonać, że taka deszczowa pogoda nie spowoduje ani u mnie ani u dzieci przeziębienia. Dzieciom było zimno, rzeczywiście, ale ponieważ byliśmy stale w ruchu na deszczu i w temperaturze około 10 stopni nikt z nas się nie przeziębił. Gorąca herbata, kominek i ruch uchroniły nas przed chorobą. Masa Turystyczna od tego wyjazdu będzie próbowała zająć miejsce w kalendarzu wycieczek w sezonie wiosenno letnim. Trzecia sobota miesiąca - plac Zamkowy (na razie chyba jednak, w czasie remontu Krakowskiego Przedmieścia będzie to pomnik Kopernika



Po krótkim przejeździe, około 13 km w jedną stronę - z Dęblina do Gołębia, znaleźliśmy się w Muzeum Rowerów Nietypowych. Miejsce bardzo pozytywnie zakręcone. Szczególnie osobą właściciela p. Józefa Majewskigo. Jeśli będziecie tamtędy przejeżdżać koniecznie odwiedźcie to miejsce. Emerytowany nauczyciel długo może mówić o rowerach, historii okolicznych miejscowości i o eksponatach swoich dwóch muzeów. Muzeum leży na trasie Warszawa Dęblin - Kazimierz nad Wisłą. Ta krótka zajawka stanowi przedsmak przygody, jaką możecie obejrzeć w całym, długim filmie z tego wyjazdu, a cały ten film nie odda oczywiście przeżyć, jakich doznaliśmy na miejscu. Zachęcany wielokrotnie do przyjazdu na Masę Krytyczną do Warszawy pan Józef ostatecznie obiecał przemyśleć możliwość zaprezentowania niektórych rowerów ze swojej kolekcji podczas Masy.

Cały film - znacznie dłuższy niż to co pozwala zamieścić Blogger:
1 godzina 14 minut - 29,97 kl/s - 768 Kbps - stream plik flv - około 450 MB
Nieskłam z Masy Turystycznej 19 kwietnia 2008 roku
Jeśli ktoś nie ma playera do plików flv - oto link do pobrania

16.04.2008

Nie poznał mnie własny pies

Wracam do domu. Juken jak zwykle mnie NIE wita. To taki dziwny pies, który nie wita domowników. Myślałem, że to cecha psa w ogóle, że rzuca się na domowników, którzy wracają do domu. Juken nie. Jak biega to się szybko męczy. No ale nie miałem teraz wylewać wszystkich zaległych żalów. To powiedzmy taka cecha osobnicza, ale żeby nie poznać własnego pana? Nie wychodzę z nim na spacery, to prawda, Juken właściwie nie jest mój tylko moich dzieci. No więc dobrze, nie powinienem pisać "mój pies", ale żeby nie poznawać domownika? Żeby na niego szczekać? Słyszałem, że zdarza się to jak ktoś wróci pijany, ale ja po pracy wróciłem zupełnie trzeźwy.

Nos Jukena


Podobno psy potrafią wyczuć jakąś chorobę albo zbliżający się atak padaczki. Spojrzałem więc na Jukena i potem zacząłem się zastanawiać, czy zaraz coś się ze mną nie stanie. Usiadłem, żeby się nie przewrócić. No i nic. Spojrzałem w lustro. No tak. To zupełnie inny człowiek niż ten, którego pamiętam ze zdjęć. Może akurat dziś pojawiła się jakaś zmarszczka, która zmieniła mój wyraz twarzy, a pies natychmiast nie poznał nowego oblicza domownika? Na wszelki wypadek zamieszczam obraz mojej przerażonej tęczówki. Może ktoś, kto się zna będzie w stanie zobaczyć jakąś chorobę, przed którą będę mógł się ustrzec?


Moje oko w wieku 44 lat


Próżne nadzieje. Niestety czytelników prawie nie ma, więc nie dowiem się teraz. Może jeśli w krótkim czasie umrę, to potem ktoś spojrzy w tę moją tęczówkę i stwierdzi: "no tak, przecież to jasne...". A właściwie skąd miałby się taki czytelnik dowiedzieć, że ja już nie żyję? Właściwie to problem dotyczy całego świata internetu. Nie ma jak się dowiedzieć o tym, że ktoś, kto tworzył stronę, bloga już nie żyje. Ostatni wpis będzie istniał dopóki administrator nie postanowi go usunąć, bo nie zapłacone, albo nie umieszczany nowy post przez 5 lat. A jak się komuś odechce? Po prostu zajmie się czymś innym. Stwierdził, że nie ma sensu takie pisanie. Może czytelnicy go pochowają wirtualnie.


No proszę ile to myśli wywołuje niezwykłe zachowanie domownika. Tego, który pierwszy cię powita. Zresztą Juken też nie wygląda zbyt normalnie.


Juken pos strzyżeniu



Komentarze proszę na Wordpressa

2.04.2008

Wizyta Jacka Kuleszy









Udało mi się namówić Jacka Kuleszę do przyjazdu do Warszawy na koncert Jubileuszowy. Piotr Kaczkowski obchodził jubileusz 45 lat pracy przy mikrofonie. Zaprosiliśmy go do naszego domu. Wywiad z Jackiem dostępny jest stale w podkaście Pozytywne Zacisze nr 7 To audycja z lipca 2006 roku. Każde spotkanie z Jackiem to wyjątkowa przyjemność. Twórca jakich mało. Na szczęście zabiera ze sobą gitarę i nie daje się długo namawiać na śpiewanie. Tutaj zamieszczam tylko moje skromnej jakości nagrania z minidiska. Więcej możecie posłuchać na stronie Jacka na myspace